Rozdział 1
-Niall! Obudź się! zaraz nagrywamy kolejny materiał do płyty- powiedział Paul, stojący nad moim łóżkiem podczas gdy ja smacznie spałem w Torbusie.
-Mhh zaraz. – odpowiedziałem cicho mrucząc oraz przykrywając głowę kołdrą, by znów udać się do tajemniczego snu i lepiej poznać zagubioną brunetkę.
-Wstawaj!- Wrzasnął mi do ucha Paul, automatycznie zrzucając pościel na ziemię.
To już sobie dzisiaj raczej nie pośpię, pomyślałem. No cóż takie jest życie-ciężkie i brutalne.
- Mam prośbę Paulo, mógłbyś mi zrobić małą latte? –Zapytałem korzystając z okazji że nadal był w pobliżu.
Uwielbiałem rozpoczynać dzień filiżanką gorącej kawy. Zawsze pobudzała mnie do pracy, a smak kofeiny kojąco wpływał na mój organizm.
-Dobrze, ale lepiej dla ciebie jeśli wstaniesz teraz, bo gdy wrócę, a ty będziesz smacznie chrapał inaczej się policzymy- powiedział próbując udawać ‘pana poważnego’, lecz skończyło się to jak zwykle śmiechem.
-Ahh czy moglibyśmy się zatrzymać choć na chwilę?- zapytałem sącząc kolejny łyk ciepłego napoju.
- Nie sądzę Nialler- odpowiedział Liam.
- Ale tak szczerze to chyba nie żałujecie?- dołączył Zayn.
- Czego? Tego że jestem w boysbendzie- odparłem, a po chwili spojrzałem jeszcze raz na mulata pośpiesznie dodając- Oczywiście nie w jakimś tam boysbendzie, tylko w najlepszym w 37 krajach- One Direction… Wracając do pytania, odpowiedź brzmi nie. Nigdy w życiu.
Z nimi czas wesoło mi leci. Ci idioci zawsze znajdą jakiś powód do śmiechu. Kocham ich. Są dla mnie wszystkim. Nagle gdy dołączyłem do zespołu zyskałem 4 nowych braci.
Myśli o moim dzisiejszym śnie nie dawały mi spokoju. Co ja robiłem w tym domu? Kim była ta dziewczyna? Dlaczego tak strasznie płakała? Pytania mnożyły się z kolejną sekundą rozpatrywania, sprawiając że nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Próbowałem o wszystkim zapomnieć, ale przypominając sobie jej zagubiony wzrok wołający o ‘pomoc’ wszystko wracało.
- O kim tak ciągle myślisz?- wyciągnął mnie z zadumy Harry, gdy reszta towarzystwa jak zwykle grała na playstation. Z ‘salonu’ tzn. części rozrywkowej busa słychać było odgłosy porównywalne do ryku dzikich zwierząt, bądź kibiców Cracovi.
- Nie ważne. – odparłem krótko i zwięźle. Nie chciałem aby Harry przejmował się moim głupim snem.
- Gadaj! Czyżby nasz Nialler się zakochał?- Wypowiedział głośno, specjalnie akcentując ostatnie słowo które w jego ustach brzmiało wręcz komicznie.
- Ha ha ha- zaśmiałem się sarkastycznie- Co to, to nie.- powiedziałem próbując zakończyć temat.
- Fanka? Ellie? Czy może znowu pani Demetria?- Niestety Styles nie dawał za wygraną. Szkoda. Tak strasznie chciałem by się wtedy zamknął, lecz na próżno. Tak to już z nim jest.
- Nic z tych rzeczy bracie.- odparłem.
-Nawet gdybym ci powiedział zapewne wziął byś mnie za wariata i umieścił w izolatce, w zakładzie psychiatrycznym.
Zapanowała chwila ciszy. Wow, czyli jednak pan Styles się poddał? Jednak po paru sekundach ponownie otworzył swoje jakże piękne pełne malinowe usta. Pff.
- Aż tak źle?- zapytał drżącym głosem.
- Gorzej…. Rano śnił mi się sen. Można określić go mianem koszmaru… a zresztą i tak pewnie nie chce ci się słuchać moich wypocin.- powiedziałem łudząc się że odpuści.
- Nie, no co ty. Gadaj dalej. Mamy czas stary.- odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.
No cóż, jednak to ja poległem.
- A więc tak, na czym to ja skończyłem- przerwałem by złapać oddech i zabrałem się do opowiadania
„Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną dziewczynę.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero później dostrzegłem że trzymała ona kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy nagle…”
- W tym momencie mój sen dobiegł końca.- powiedziałem ze smutkiem.
Harry przyjął grobową minę, zresztą jaki i przez całą moją mowę.
Moment później ocknął się i patrząc na mnie dziwnym wzrokiem wydobywającym się z jego zielonych tęczówek powiedział:
-Okej Niall, miałeś rację. Już dzwonię do psychiatry. Przyjadą po ciebie na sygnale. Twój stan jest krytyczny.-wyparował próbując zmienić atmosferę na luźniejszą, tak jak z przed rozmowy, lecz na próżno.
-Wiem Harry. Wiem.- Odparłem obejmując rękami kark i przyciągając go do kolan które trzymałem na czarnej skórzanej kanapie pogrążając się w moim beznadziejnym stanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział... I jak wrażenia? Podobało się? Mam lichą nadzieje że tak. Podzielcie się ze mną w komentarzach, są dla mnie bardzo ważne ponieważ motywują do pisania kolejnych.
Ps. Nie chciałam urazić kibiców Cracowi. Jeśli nim jesteś to przepraszam.
Wasza @xniallerismine
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
-Niall! Obudź się! zaraz nagrywamy kolejny materiał do płyty- powiedział Paul, stojący nad moim łóżkiem podczas gdy ja smacznie spałem w Torbusie.
-Mhh zaraz. – odpowiedziałem cicho mrucząc oraz przykrywając głowę kołdrą, by znów udać się do tajemniczego snu i lepiej poznać zagubioną brunetkę.
-Wstawaj!- Wrzasnął mi do ucha Paul, automatycznie zrzucając pościel na ziemię.
To już sobie dzisiaj raczej nie pośpię, pomyślałem. No cóż takie jest życie-ciężkie i brutalne.
- Mam prośbę Paulo, mógłbyś mi zrobić małą latte? –Zapytałem korzystając z okazji że nadal był w pobliżu.
Uwielbiałem rozpoczynać dzień filiżanką gorącej kawy. Zawsze pobudzała mnie do pracy, a smak kofeiny kojąco wpływał na mój organizm.
-Dobrze, ale lepiej dla ciebie jeśli wstaniesz teraz, bo gdy wrócę, a ty będziesz smacznie chrapał inaczej się policzymy- powiedział próbując udawać ‘pana poważnego’, lecz skończyło się to jak zwykle śmiechem.
-Ahh czy moglibyśmy się zatrzymać choć na chwilę?- zapytałem sącząc kolejny łyk ciepłego napoju.
- Nie sądzę Nialler- odpowiedział Liam.
- Ale tak szczerze to chyba nie żałujecie?- dołączył Zayn.
- Czego? Tego że jestem w boysbendzie- odparłem, a po chwili spojrzałem jeszcze raz na mulata pośpiesznie dodając- Oczywiście nie w jakimś tam boysbendzie, tylko w najlepszym w 37 krajach- One Direction… Wracając do pytania, odpowiedź brzmi nie. Nigdy w życiu.
Z nimi czas wesoło mi leci. Ci idioci zawsze znajdą jakiś powód do śmiechu. Kocham ich. Są dla mnie wszystkim. Nagle gdy dołączyłem do zespołu zyskałem 4 nowych braci.
Myśli o moim dzisiejszym śnie nie dawały mi spokoju. Co ja robiłem w tym domu? Kim była ta dziewczyna? Dlaczego tak strasznie płakała? Pytania mnożyły się z kolejną sekundą rozpatrywania, sprawiając że nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Próbowałem o wszystkim zapomnieć, ale przypominając sobie jej zagubiony wzrok wołający o ‘pomoc’ wszystko wracało.
- O kim tak ciągle myślisz?- wyciągnął mnie z zadumy Harry, gdy reszta towarzystwa jak zwykle grała na playstation. Z ‘salonu’ tzn. części rozrywkowej busa słychać było odgłosy porównywalne do ryku dzikich zwierząt, bądź kibiców Cracovi.
- Nie ważne. – odparłem krótko i zwięźle. Nie chciałem aby Harry przejmował się moim głupim snem.
- Gadaj! Czyżby nasz Nialler się zakochał?- Wypowiedział głośno, specjalnie akcentując ostatnie słowo które w jego ustach brzmiało wręcz komicznie.
- Ha ha ha- zaśmiałem się sarkastycznie- Co to, to nie.- powiedziałem próbując zakończyć temat.
- Fanka? Ellie? Czy może znowu pani Demetria?- Niestety Styles nie dawał za wygraną. Szkoda. Tak strasznie chciałem by się wtedy zamknął, lecz na próżno. Tak to już z nim jest.
- Nic z tych rzeczy bracie.- odparłem.
-Nawet gdybym ci powiedział zapewne wziął byś mnie za wariata i umieścił w izolatce, w zakładzie psychiatrycznym.
Zapanowała chwila ciszy. Wow, czyli jednak pan Styles się poddał? Jednak po paru sekundach ponownie otworzył swoje jakże piękne pełne malinowe usta. Pff.
- Aż tak źle?- zapytał drżącym głosem.
- Gorzej…. Rano śnił mi się sen. Można określić go mianem koszmaru… a zresztą i tak pewnie nie chce ci się słuchać moich wypocin.- powiedziałem łudząc się że odpuści.
- Nie, no co ty. Gadaj dalej. Mamy czas stary.- odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.
No cóż, jednak to ja poległem.
- A więc tak, na czym to ja skończyłem- przerwałem by złapać oddech i zabrałem się do opowiadania
„Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną dziewczynę.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero później dostrzegłem że trzymała ona kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy nagle…”
- W tym momencie mój sen dobiegł końca.- powiedziałem ze smutkiem.
Harry przyjął grobową minę, zresztą jaki i przez całą moją mowę.
Moment później ocknął się i patrząc na mnie dziwnym wzrokiem wydobywającym się z jego zielonych tęczówek powiedział:
-Okej Niall, miałeś rację. Już dzwonię do psychiatry. Przyjadą po ciebie na sygnale. Twój stan jest krytyczny.-wyparował próbując zmienić atmosferę na luźniejszą, tak jak z przed rozmowy, lecz na próżno.
-Wiem Harry. Wiem.- Odparłem obejmując rękami kark i przyciągając go do kolan które trzymałem na czarnej skórzanej kanapie pogrążając się w moim beznadziejnym stanie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział... I jak wrażenia? Podobało się? Mam lichą nadzieje że tak. Podzielcie się ze mną w komentarzach, są dla mnie bardzo ważne ponieważ motywują do pisania kolejnych.
Ps. Nie chciałam urazić kibiców Cracowi. Jeśli nim jesteś to przepraszam.
Wasza @xniallerismine
CZYTASZ=KOMENTUJESZ