sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 1

Rozdział 1

-Niall! Obudź się! zaraz nagrywamy kolejny materiał do płyty- powiedział Paul, stojący nad moim łóżkiem podczas gdy ja smacznie spałem w Torbusie.
-Mhh zaraz. – odpowiedziałem cicho mrucząc oraz przykrywając głowę kołdrą, by znów udać się do tajemniczego snu i lepiej poznać zagubioną brunetkę.
-Wstawaj!- Wrzasnął mi do ucha Paul, automatycznie zrzucając pościel na ziemię.
To już sobie dzisiaj raczej nie pośpię, pomyślałem. No cóż takie jest życie-ciężkie i brutalne.
- Mam prośbę Paulo, mógłbyś mi zrobić małą latte? –Zapytałem korzystając z okazji że nadal był w pobliżu.
Uwielbiałem rozpoczynać dzień filiżanką gorącej kawy. Zawsze pobudzała mnie do pracy, a smak  kofeiny kojąco wpływał na mój organizm.
-Dobrze, ale lepiej dla ciebie jeśli wstaniesz teraz, bo gdy wrócę, a ty będziesz smacznie chrapał inaczej się policzymy- powiedział próbując udawać ‘pana poważnego’, lecz skończyło się to jak zwykle śmiechem.

 -Ahh czy moglibyśmy się zatrzymać choć na chwilę?- zapytałem sącząc kolejny łyk ciepłego napoju.
- Nie sądzę Nialler- odpowiedział  Liam.
- Ale tak szczerze to chyba nie żałujecie?-  dołączył Zayn.
- Czego? Tego że jestem w boysbendzie- odparłem, a po chwili spojrzałem  jeszcze raz na mulata pośpiesznie dodając- Oczywiście nie w jakimś tam boysbendzie, tylko w najlepszym w 37 krajach- One Direction…  Wracając do pytania, odpowiedź brzmi nie. Nigdy w życiu. 
Z nimi czas wesoło mi leci. Ci idioci  zawsze znajdą jakiś powód do śmiechu. Kocham ich. Są dla mnie wszystkim. Nagle gdy dołączyłem do zespołu zyskałem 4 nowych braci.

Myśli o moim dzisiejszym śnie nie dawały mi spokoju. Co ja robiłem w tym domu? Kim była ta dziewczyna? Dlaczego tak strasznie płakała? Pytania mnożyły się z kolejną sekundą rozpatrywania, sprawiając że nie wiedziałem co mam z sobą zrobić. Próbowałem o wszystkim zapomnieć, ale przypominając sobie jej zagubiony wzrok wołający o ‘pomoc’ wszystko wracało.

- O kim tak ciągle myślisz?- wyciągnął mnie z zadumy Harry, gdy reszta towarzystwa jak zwykle grała na playstation. Z ‘salonu’ tzn. części rozrywkowej busa słychać było odgłosy porównywalne do ryku dzikich zwierząt, bądź kibiców Cracovi.
- Nie ważne. – odparłem krótko i zwięźle. Nie chciałem aby Harry przejmował się moim głupim snem.
- Gadaj! Czyżby nasz Nialler się zakochał?- Wypowiedział głośno, specjalnie akcentując ostatnie słowo które w jego ustach brzmiało wręcz komicznie.
- Ha ha ha- zaśmiałem się sarkastycznie- Co to, to nie.- powiedziałem próbując zakończyć temat.
- Fanka? Ellie? Czy może znowu pani Demetria?- Niestety Styles nie dawał za wygraną. Szkoda. Tak strasznie chciałem by się wtedy zamknął, lecz na próżno. Tak to już z nim jest.
- Nic z tych rzeczy bracie.- odparłem.
-Nawet gdybym ci powiedział zapewne wziął byś mnie za wariata i umieścił w izolatce, w zakładzie psychiatrycznym.
Zapanowała chwila ciszy. Wow, czyli jednak pan Styles się poddał? Jednak po paru sekundach ponownie otworzył swoje jakże piękne pełne malinowe usta. Pff.
- Aż tak źle?- zapytał drżącym głosem.
- Gorzej…. Rano śnił mi się sen. Można określić go mianem koszmaru… a zresztą i tak pewnie nie chce ci się słuchać moich wypocin.- powiedziałem łudząc się że odpuści.
- Nie, no co ty. Gadaj dalej. Mamy czas stary.- odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.
No cóż, jednak to ja poległem.
- A więc tak, na czym to ja skończyłem- przerwałem by złapać oddech i zabrałem się do opowiadania

Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną dziewczynę.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero później dostrzegłem że trzymała ona kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy nagle…”

W tym momencie mój sen dobiegł końca.- powiedziałem ze smutkiem.
Harry przyjął grobową minę, zresztą jaki i przez całą moją mowę.
Moment później ocknął się i patrząc na mnie dziwnym wzrokiem wydobywającym się z jego zielonych tęczówek powiedział:
-Okej Niall, miałeś rację. Już dzwonię do psychiatry. Przyjadą po ciebie na sygnale. Twój stan jest krytyczny.-wyparował próbując zmienić atmosferę na luźniejszą, tak  jak z przed rozmowy, lecz na próżno.
-Wiem Harry. Wiem.- Odparłem obejmując rękami kark i przyciągając go do kolan które trzymałem na czarnej skórzanej kanapie pogrążając się w moim beznadziejnym stanie.








--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział... I jak wrażenia? Podobało się? Mam lichą nadzieje że tak. Podzielcie się ze mną w komentarzach, są dla mnie bardzo ważne ponieważ motywują do pisania kolejnych.
Ps. Nie chciałam urazić kibiców Cracowi. Jeśli nim jesteś to przepraszam.
Wasza @xniallerismine


CZYTASZ=KOMENTUJESZ 

piątek, 3 stycznia 2014

Prolog

Niall

Dom. 
Nieznany dom. ‘Gdzie ja jestem?’ Zadawałem sobie to pytanie w myślach.
-Halo! Czy jest tutaj ktoś?- zapytałem po czym echo uniosło się po pomieszczeniu przenikając przez ściany.
Odpowiedziało mi tylko liche echo.
Czyli jednak miałem rację- nikogo tutaj niema...Oprócz mnie.
Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszędzie było ciemno. Okna zakryte były ciężkimi zasłonami, nie przepuszczając ani grama promieni słonecznych.
Powoli podszedłem do jednego z nich, słysząc naglę trzask kruszącego się szkła.
Stanąłem jak wryty. Moje dotychczasowe przypuszczenia okazały się nie trafne. Czyli jednak nie byłem tam sam?
Dom był jedno piętrowy, więc zaraz pobiegłem na górę w poszukiwaniu przyczyny danego hałasu.
Szybko przeskakiwałem schody, jeden za drugim. Wbiegłem na korytarz zauważając że drzwi od jednego z pokoi zostały otwarte.
Była to przestronna sypialnia. Pomieszczenie inne niż wszystkie. Całe białe i bardzo jasne. Blask światła oślepił moje oczy.
Wchodząc do pokoju ujrzałem wychudzoną dziewczynę.
Jej ciemne falowane włosy okrywały jej nogi i twarz, którą trzymała skrytą w zgięciu kolan.
Dookoła niej rozlegały się fragmenty rozbitego lustra. W połączeniu z ostrym światłem, jeszcze bardziej rażąc mój wzrok.
Dopiero później dostrzegłem że trzymała ona kawałek ostrego szkła zabarwiony krwią. Krwią z jej nadgarstków.
Siedziała skurczona na ziemi zadając sobie kolejne rany w coraz to nowe miejsca.
Spojrzała na mnie ze strachem i nareszcie ujrzałem jej twarz.
Twarz pełną bólu i cierpienia.
Pospiesznym krokiem ruszyłem w jej stronę, gdy nagle..







------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wrażenia po prologu? Podobał wam się? Mam nadzieję że choć trochę was zaciekawił i zechcielibyście czytać dalej. Jeśli tak, zostawcie nick z twitter'a w komentarzu, lub napiszcie do mnie osobiście.
Chciałabym jeszcze szczególnie podziękować mojej kochanej @Joanheli, która nakłoniła mnie do założenia tego bloga, ily xx
Wasza @xniallerismine 


CZYTASZ = KOMENTUJESZ to wiele dla mnie znaczy.

Sprostowanie x

Witajcie!
Zapewne domyślacie się dlaczego zaczęłam pisać bloga od początku. Otóż powód jest prosty. To dopiero moje początki z blogspotem i jak każdy, kiedyś popełniam błędy. Połączyłam stare konto z (wielce szatańskim serwisem) google+ przez co nieświadomie uniemożliwiłam osobą nie posiadającym konta na tym portalu komentowania mojego bloga. Bardzo przepraszam za utrudnienia. 
Rozdziały będą pojawiać się regularnie, i pamiętajcie
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
To naprawdę motywuje.
Jeszcze raz przepraszam. 
Wasza @xniallerismine
Szablon by S1K